Patrzyłeś
Od góry do dołu
I z dołu do góry
Mierzyłeś
Wzrokiem
Błędnym
Bezbłędnie
Odejdę
Bo zawsze odchodzę
Po gorących pocałunkach
Ogrzana
Twoim ciepłem
Utulona
Twoim rytmem
Czy się jeszcze
Kiedykolwiek
Spotkamy
Czy nie uniesiesz
Braku wyłączności
Gorącej wolności
Nieprzewidywalności
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bliskość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bliskość. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 21 września 2017
czwartek, 4 sierpnia 2016
absynt
Pan Karateka był cudowną inspiracją. Szczególnie, kiedy uświadomiłam sobie, że nigdy nie będziemy na tyle blisko, by zaspokoić tę absolutnie podstawową potrzebę bliskości. Udało mi się więc złapać rąbek cierpienia i ukręcić z niego monstrualny parawan, który skutecznie zasłaniał wszystko i wszystkich. Jedyne, co przez niego prześwitywało to świadomość, że w takim stanie można naprawdę zgrabnie poskładać słowa-ilustracje tej ciężkiej choroby zwanej miłością.
Absynt
z zachodu do wschodu
myśli nie o bogu
szminką zmalowana
panu do końca oddana
a przecież prosiłam
zostań nim nie odzyskam sił
a przecież prosiłam
zostań, to tylko kilka chwil
zielenią płonąca
anyżkiem pachnąca
łzy ze zdjęcia
pańskiego zlizuję
a przecież prosiłam
zostań nim nie odzyskam sił
a przecież prosiłam
zostań, to tylko kilka chwil
solą szczypiąca
bez oczu patrząca
szalikiem pana
do cna opętana
a przecież prosiłam
zostań nim nie odzyskam sił
a przecież prosiłam
zostań, to tylko kilka chwil
Subskrybuj:
Posty (Atom)
